Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ekumenizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ekumenizm. Pokaż wszystkie posty
25 cze 2010
Czego nauczał Sobór Watykański II o jednym Kościele Chrystusowym?
Konstytucja dogmatyczna o Kościele "LUMEN GENTIUM"
n.12 Albowiem dzięki owemu zmysłowi wiary, wzbudzaniu i podtrzymywanemu przez Ducha prawdy, LUD BOŻY POD PRZEWODEM ŚWIĘTEGO URZĘDU NAUCZYCIELSKIEGO - za którym idąc, już nie ludzkie, lecz prawdziwie Boże przyjmuje słowo (por. 1 Tes 2,13) - niezachwianie trwa "przy wierze raz podanej świętym" (por. Jd 3), wnika w nią głębiej z pomocą słusznego osądu i w sposób pełniejszy stosuje ją w życiu.
n.13 Do nowego Ludu Bożego powołani są wszyscy ludzie. Toteż Lud ten, pozostając ciągle jednym i jedynym, winien się rozszerzać na świat cały i przez wszystkie wieki, aby spełnił się zamiar woli Boga, który naturę ludzką stworzył na początku jedną i synów swoich, którzy byli rozproszeni, postanowił w końcu w jedno zgromadzić (por. J 11,52).[...]
To znamię powszechności, które zdobi Lud Boży, jest darem samego Pana, dzięki temu darowi Kościół katolicki skutecznie i ustawicznie dąży do zespolenia z powrotem całej ludzkości wraz ze wszystkimi jej dobrami z Chrystusem - Głową w jedności Ducha Jego.[...]
Stąd też we wspólnocie kościelnej prawomocnie istnieją partykularne Kościoły, korzystające z własnej tradycji, przy czym NIENARUSZONY POZOSTAJE PRYMAT STOLICY PIOTROWEJ, która całemu zgromadzeniu miłości przewodzi, nad prawowitymi odrębnościami sprawuje opiekę, a równocześnie pilnuje, aby odrębności nie szkodziły jedności, lecz raczej jej służyły.
n.14 Do społeczności Kościoła wcieleni są w pełni ci, co mając Ducha Chrystusowego w całości przyjmują przepisy Kościoła i wszystkie ustanowione w nim środki zbawienia i w jego widzialnym organizmie pozostają W ŁĄCZNOŚCI Z CHRYSTUSEM RZĄDZĄCYM KOŚCIOŁEM PRZEZ PAPIEŻA I BISKUPÓW, W ŁĄCZNOŚCI MIANOWICIE POLEGAJĄCEJ NA WIĘZACH WYZNANIA WIARY, SAKRAMENTÓW I ZWIERZCHNICTWA KOŚCIELNEGO ORAZ WSPÓLNOTY (communio).
n.18 Obecny Sobór święty, idąc w ślady pierwszego Soboru Watykańskiego, zgodnie z nim poucza i oświadcza, że Jezus Chrystus, Pasterz wiekuisty, założył Kościół, posławszy Apostołów, tak jak sam został posłany przez Ojca (por. J 20,21), chciał też, aby ich następcy, mianowicie biskupi, byli w Kościele Jego pasterzami aż do skończenia świata. Żeby zaś episkopat był jedyny i niepodzielny, postawił nad innymi Apostołami świętego Piotra i w nim ustanowił trwałą i widzialną zasadę i fundament jedności i wspólnoty (communio). TĘ NAUKĘ O USTANOWIENIU, WIECZNEJ TRWAŁOŚCI, ZNACZENIU I NATURZE ŚWIĘTEGO PRYMATU BISKUPA RZYMSKIEGO I O JEGO NIEOMYLNYM URZĘDZIE NAUCZYCIELSKIM SOBÓR ŚWIĘTY NA NOWO WSZYSTKIM WIERNYM DO WIERZENIA PODAJE, a kontynuując rozpoczęte dzieło, postanawia wszem wobec przedstawić i ogłosić NAUKĘ O BISKUPACH, NASTĘPCACH APOSTOŁÓW, KTÓRZY WRAZ Z NASTĘPCĄ PIOTRA, NAMIESTNIKIEM CHRYSTUSOWYM, I WIDZIALNĄ GŁOWĄ CAŁEGO KOŚCIOŁA, ZARZĄDZAJĄ DOMEM BOGA ŻYWEGO.
n. 22 Albowiem BISKUP RZYMSKI Z RACJI SWEGO URZĘDU, MIANOWICIE URZĘDU ZASTĘPCY CHRYSTUSA I PASTERZA CAŁEGO KOŚCIOŁA, MA PEŁNĄ, NAJWYŻSZĄ I POWSZECHNĄ WŁADZĘ NAD KOŚCIOŁEM I WŁADZĘ TĘ ZAWSZE MA PRAWO WYKONYWAĆ W SPOSÓB NIESKRĘPOWANY. Stan zaś biskupi, który jest następcą Kolegium Apostolskiego w nauczycielstwie i w rządzeniu pasterskim, co więcej, w którym trwa nieprzerwanie ciało apostolskie, stanowi również razem z głową swoją, Biskupem Rzymskim, a nigdy bez niego, podmiot najwyższej i pełnej władzy nad całym Kościołem, władza ta jednak może być wykonywana nie inaczej jak tylko za zgodą Biskupa Rzymskiego. Jednego tylko Piotra wyznaczył Pan na Opokę i Klucznika Kościoła (por. Mt 16,18-19) i jego tylko ustanowił Pasterzem całej swojej trzody (por. J 21,15 nn), wiadomo zaś, że ów dar związywania i rozwiązywania, dany Piotrowi (por. Mt 16,19) udzielony został także Kolegium apostołów pozostającemu w łączności z Głową swoją (Mt 18,18, 28,16-20). Kolegium to jako złożone z wielu jednostek wyraża rozmaitość i powszechność Ludu Bożego, jako ZAŚ ZGROMADZONE POD JEDNĄ GŁOWĄ WYRAŻA JEDNOŚĆ TRZODY CHRYSTUSOWEJ.
n. 23 Biskup Rzymski, jako następca Piotra, jest trwałym i widzialnym źródłem i fundamentem jedności zarówno biskupów, jak rzeszy wiernych. Poszczególni zaś biskupi są widzialnym źródłem i fundamentem jedności w swoich partykularnych Kościołach, uformowanych NA WZÓR KOŚCIOŁA POWSZECHNEGO, W KTÓRYM ISTNIEJE I Z KTÓRYCH SIĘ SKŁADA JEDEN I JEDYNY KOŚCIÓŁ KATOLICKI. Toteż poszczególni biskupi reprezentują każdy swój Kościół, WSZYSCY ZAŚ RAZEM Z PAPIEŻEM CAŁY KOŚCIÓŁ, złączeni więzią pokoju, miłości i jedności.
Dekret o kościołach wschodnich katolickich "ORIENTALIUM ECCLESIARUM"
n. 2 ŚWIĘTY I KATOLICKI KOŚCIÓŁ, KTÓRY JEST CIAŁEM MISTYCZNYM CHRYSTUSA, składa się z wiernych, organicznie zjednoczonych w Duchu Św. tą samą wiarą, tymi samymi sakramentami i tym samym zwierzchnictwem.
Dekret o ekumenizmie "UNITATIS REDINTEGRATIO"
n.2 Celem tedy utwierdzenia tego świętego Kościoła swego po całym świecie aż do skończenia wieków powierzył Kolegium Dwunastu władzę nauczania, rządzenia i uświęcania. Spośród nich wybrał Piotra, na którym po wyznaniu wiary postanowił zbudować Kościół swój, jemu przyobiecał klucze Królestwa niebieskiego, a po oświadczeniu miłości ku sobie zlecił mu umacnianie wszystkich owiec w wierze i pasienie ich w doskonałej jedności, z tym że sam Jezus Chrystus pozostaje na zawsze kamieniem węgielnym i pasterzem dusz naszych.
JEZUS CHRYSTUS CHCE, BY ZA SPRAWĄ DUCHA ŚW. LUD JEGO POMNAŻAŁ SIĘ PRZEZ TO, ŻE APOSTOŁOWIE ORAZ ICH NASTĘPCY, CZYLI BISKUPI Z NASTĘPCĄ PIOTRA NA CZELE, WIERNIE GŁOSZĄC EWANGELIĘ, I PRZEZ UDZIELANIE SAKRAMENTÓW ORAZ PEŁNE MIŁOŚCI RZĄDY. Sam też sprawia, że społeczność jego jednoczy się coraz doskonalej w wyznawaniu jednej wiary, we wspólnym spełnianiu kultu Bożego oraz w braterskiej zgodzie rodziny Bożej.
Tak to Kościół, jedyna trzoda Boża, jako znak podniesiony między narodami, podając Ewangelię pokoju całemu rodzajowi ludzkiemu, pielgrzymuje w nadziei aż do wyznaczonego w górnej ojczyźnie kresu.
n. 3 Pełnię bowiem zbawczych środków osiągnąć MOŻNA JEDYNIE W KATOLICKIM KOŚCIELE CHRYSTUSOWYM, który stanowi powszechną pomoc do zbawienia. WIERZYMY MIANOWICIE, ŻE JEDNEMU KOLEGIUM APOSTOLSKIEMU, KTÓREMU PRZEWODZI PIOTR, POWIERZYŁ PAN WSZYSTKIE DOBRA NOWEGO PRZYMIERZA CELEM UTWORZENIA JEDNEGO CIAŁA CHRYSTUSOWEGO NA ZIEMI, z którym powinni zjednoczyć się całkowicie wszyscy, już w jakiś sposób przynależący do Ludu Bożego.
n. 4 Gdy wierni Kościoła katolickiego czynią to wszystko rozsądnie i wytrwale pod okiem swych pasterzy, wnoszą swój wkład dla dobra sprawiedliwości i prawdy, zgodnej współpracy, ducha braterstwa i zjednoczenia, żeby tą drogą powoli, po przełamaniu przeszkód utrudniających doskonałą więź (communio) kościelną, wszyscy chrześcijanie skupili się w jednym sprawowaniu Eucharystii w jedność jednego i jedynego Kościoła, której Chrystus OD POCZĄTKU UŻYCZYŁ SWEMU KOŚCIOŁOWI,
wierzymy że ta JEDNOŚĆ TRWA NIEUTRACALNIE W KOŚCIELE KATOLICKIM i ufamy, że z dniem każdym wzrasta aż do skończenia wieków.
Dekret o pasterskich zadaniach biskupów w Kościele "CHRISTUS DOMINUS"
n. 2 W TYM KOŚCIELE CHRYSTUSOWYM BISKUP RZYMSKI, jako następca Piotra, któremu Chrystus powierzył misję pasienia swych owiec i baranków, cieszy się z ustanowienia Bożego najwyższą, pełną bezpośrednią i powszechną władzą duszpasterską. On też wobec tego - jako pasterz wszystkich wiernych otrzymał posłannictwo, aby dbać o dobro wspólne całego Kościoła i o dobro poszczególnych Kościołów - zajmuje naczelne stanowisko w zwyczajnej władzy nad wszystkimi Kościołami.
Konstytucja dogmatyczna o Objawieniu Bożym "DEI VERBUM"
n. 10 Zadanie zaś autentycznej interpretacji słowa Bożego, spisanego czy przekazanego przez Tradycję, powierzone zostało samemu tylko żywemu Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, który autorytatywnie działa w imieniu Jezusa Chrystusa.
Deklaracja o wolności religijnej "DIGNITATIS HUMANAE"
n.14 Z woli bowiem Chrystusa Kościół katolicki jest nauczycielem prawdy i ciąży na nim obowiązek, aby głosił i autentycznie nauczał Prawdy, którą jest Chrystus, a zarazem powagą swoją wyjaśniał i potwierdzał zasady porządku moralnego, wynikające z samej natury ludzkiej.
Jak widać z powyższych cytatów ostatni Sobór jednoznacznie identyfikował Kościół Chrystusowy z Kościołem Katolickim. Ta stała prawda wiary zostało potwierdzona po zakończeniu Soboru przez papieża Pawła IV w jego "Credo":
"WIERZYMY, ŻE KOŚCIÓŁ, KTÓRY CHRYSTUS ZAŁOŻYŁ I ZA KTÓRY SIĘ MODLI, JEST NIEWZRUSZENIE JEDEN CO DO WIARY I KULTU ORAZ PRZEZ WSPÓLNY WĘZEŁ ŚWIĘTEJ HIERARCHII. Przebogata różnorodność obrzędów liturgicznych w łonie tegoż Kościoła czy też prawowite zróżnicowanie dziedzictwa teologicznego i duchowego oraz poszczególnych dyscyplin nie tylko nie przeszkadza jego jedności, ale nawet jaśniej ją okazuje. Uznając, iż poza ORGANIZMEM KOŚCIOŁA CHRYSTUSOWEGO znajduje się wiele elementów uświęcenia i prawdy, które jako dobra własne samego Kościoła nakłaniają do jedności katolickiej, a zarazem wierząc w działanie Ducha Świętego, który we wszystkich uczniach Chrystusa wznieca pragnienie owej jedności, mamy nadzieję, że chrześcijanie, którzy nie zażywają jeszcze pełnej wspólnoty jednego Kościoła, zjednoczą się wreszcie kiedyś w jedną owczarnię pod jednym pasterzem."
23 cze 2010
Różnica pomiędzy „subsistit in” a „est” i jej znaczenie doktrynalne.
1.trochę "teorii"
Subsistere jest szczególnym przypadkiem esse, podczas gdy esse obejmuje cały obszar bytu, we wszystkich jego sposobach i formach, to subsistere oznacza tylko sposób istnienia właściwy konkretnie istniejącemu samodzielnemu podmiotowi. Jego odpowiednikiem jest grecki termin hypostasis.
Kościół Jezusa Chrystusa znajduje się w Kościele katolickim jako konkretny podmiot istniejący w świecie. Możliwa jest tylko jedna taka rzeczywistość [...]. Jest to Kościół istniejący w historycznej rzeczywistości jako konkretny podmiot.
Różnica pomiędzy subsistit, a est mieści w sobie dramat podziału Kościoła. Kościół jest jeden i rzeczywiście istnieje, a mimo to coś z tego Kościoła , jakaś rzeczywistość kościelna znajduje się także na zewnątrz tego jedynego Kościoła.
J. Ratzinger "Pielgrzymująca wspólnota wiary" s.133
Hypostasis może oznaczać rzecz lub czynność. Jako rzecz znaczy "to co znajduje się pod" (np. fundament, postawę), a zatem wszelka rzeczywistość "substancjonalną". Jako czynność oznacza "akt podtrzymywania", istnienie, trwanie.
B. Sesboue "Historia dogmatów" T1 ,s.260
2. "praktyka" w dokumentach Magisterium wydanych po Soborze Watykańskim Drugim
DEKLARACJA O KATOLICKIEJ DOKTRYNIE O KOŚCIELE PRZECIW NIEKTÓRYM WSPÓŁCZESNYM BŁĘDOM Mysterium Ecclesiae 1973
Jest jeden Kościół, "którego pasterzem po swoim Zmartwychwstaniu nasz Zbawiciel ustanowił Piotra (por. J 21, 17), powierzając mu i pozostałym Apostołom troskę o rozwój Kościoła i o kierowanie nim (por. Mt 18, 18n); ustanowił go także filarem i podporą prawdy (por. 1 Tm 3, 15)". Ten Kościół Chrystusa "ustanowiony i zorganizowany jako społeczność na świecie, istnieje w Kościele katolickim, rządzonym przez następcę Piotra oraz Biskupów w komunii z nim" Tę deklarację Soboru Watykańskiego II wyjaśniają inne jego słowa, w których stwierdza się, że "TYLKO... PRZEZ KATOLICKI KOŚCIÓŁ CHRYSTUSA, KTÓRY JEST UNIWERSALNĄ POMOCĄ ZBAWIENIA, MOŻNA DOJŚĆ DO PEŁNEGO POSIADANIA ŚRODKÓW ZBAWIENIA" ORAZ ŻE KOŚCIÓŁ KATOLICKI "ZOSTAŁ UBOGACONY WSZELKĄ PRAWDĄ OBJAWIONĄ PRZEZ BOGA I WSZELKIMI ŚRODKAMI ŁASKI" których Chrystus zechciał udzielić swojej wspólnocie mesjańskiej.[...]
KATOLICY POWINNI JEDNAK RÓWNOCZEŚNIE WYZNAWAĆ, ŻE DZIĘKI DAROWI BOŻEGO MIŁOSIERDZIA NALEŻĄ DO KOŚCIOŁA ZAŁOŻONEGO PRZEZ CHRYSTUSA I KIEROWANEGO PRZEZ NASTĘPCÓW PIOTRA ORAZ POZOSTAŁYCH APOSTOŁÓW, W KTÓRYCH TRWA, NIENARUSZONA I ŻYWA, PIERWOTNA INSTYTUCJA WSPÓLNOTY APOSTOLSKIEJ ORAZ NAUCZANIE, STANOWIĄCE WIECZNE DZIEDZICTWO PRAWDY I ŚWIĘTOŚCI TEGOŻ KOŚCIOŁA. Nie wolno więc wiernym uważać, że Kościół Chrystusowy nie jest niczym innym, jak tylko jakimś zbiorem - wprawdzie podzielonym, lecz w pewnym sensie jeszcze jednym - Kościołów i Wspólnot Eklezjalnych. Nie wolno również uważać, jakoby prawdziwy Kościół Chrystusa dzisiaj już nigdzie nie istniał i należałoby uważać go jedynie za cel, którego powinny szukać wszystkie Kościoły i Wspólnoty.
Paweł IV ADHORTACJA APOSTOLSKA Evangelii Nuntiandi O EWANGELIZACJI W ŚWIECIE WSPÓŁCZESNYM 1975
Kościół Katolicki odnosi się również z pilną troską do chrześcijan, którzy nie mają pełnej z nim łączności; razem z nimi przygotowuje jedność, jakiej chciał Chrystus, a czyni to dlatego, aby realizować jedność w prawdzie; JEST W PEŁNI ŚWIADOMY, ŻE POWAŻNIE ZANIEDBAŁBY SIĘ W SWOJEJ POWINNOŚCI, GDYBY WOBEC NICH NIE ŚWIADCZYŁ O TEJ PEŁNI OBJAWIENIA, KTÓREJ DEPOZYT PRZECHOWUJE.(n.54)
INFORMACJA O KSIĄŻCE O. LEONARDO BOFFA OFM CHIESA: CARISMA E POTERE. SAGGIO DI ECCLESIOLOGIA MILITANTE Il 12 febbraio 1985
Sobór natomiast wybrał słowo "subsistit" właśnie dlatego, BY WYJAŚNIĆ, ŻE JEST TYLKO JEDNO "ISTNIENIE" PRAWDZIWEGO KOŚCIOŁA, a poza widzialnym z nim związkiem istnieją tylko "elementa Ecclesiae", które - będąc elementami Kościoła - pobudzają i prowadzą do prawdziwego Kościoła.
KATECHIZM KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO 1992
816 "To jest ten jedyny Kościół Chrystusowy... który Zbawiciel nasz po zmartwychwstaniu swoim powierzył do pasienia Piotrowi, zlecając jemu i pozostałym Apostołom, aby go krzewili i nim kierowali... Kościół ten, ustanowiony i zorganizowany na tym świecie jako społeczność, trwa w Kościele katolickim, rządzonym przez następcę Piotra oraz biskupów pozostających z nim we wspólnocie (communio)" .
Dekret o ekumenizmie Soboru Watykańskiego II wyjaśnia: "PEŁNIĘ BOWIEM ZBAWCZYCH ŚRODKÓW OSIĄGNĄĆ MOŻNA JEDYNIE W KATOLICKIM KOŚCIELE CHRYSTUSOWYM, KTÓRY STANOWI POWSZECHNĄ POMOC DO ZBAWIENIA. WIERZYMY MIANOWICIE, ŻE JEDNEMU KOLEGIUM APOSTOLSKIEMU, KTÓREMU PRZEWODZI PIOTR, POWIERZYŁ PAN WSZYSTKIE DOBRA NOWEGO PRZYMIERZA CELEM UTWORZENIA JEDNEGO CIAŁA CHRYSTUSOWEGO NA ZIEMI, Z KTÓRYM POWINNI ZJEDNOCZYĆ SIĘ CAŁKOWICIE WSZYSCY, JUŻ W JAKIŚ SPOSÓB PRZYNALEŻĄCY DO LUDU BOŻEGO"
820 "Chrystus od początku użyczył (jedności) swemu Kościołowi; WIERZYMY, ŻE TA JEDNOŚĆ TRWA NIEUTRACALNIE W KOŚCIELE KATOLICKIM i ufamy, że z dniem każdym wzrasta aż do skończenia wieków"
LIST DO BISKUPÓW KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO O NIEKTÓRYCH ASPEKTACH KOŚCIOŁA POJĘTEGO JAKO KOMUNIA Communionis notio 1993
"Biskup Rzymu, jako następca Piotra, jest trwałym i widzialnym źródłem i fundamentem jedności", tak Episkopatu jak i całego Kościoła. Ta jedność Episkopatu przedłuża się w ciągu wieków za pośrednictwem sukcesji apostolskiej oraz JEST PODSTAWĄ TOŻSAMOŚCI KOŚCIOŁA KAŻDEJ EPOKI Z KOŚCIOŁEM ZBUDOWANYM PRZEZ CHRYSTUSA NA PIOTRZE I NA POZOSTAŁYCH APOSTOŁACH.
DYREKTORIUM EKUMENICZNE 1993
17. Katolicy są mocno przekonani, że jedyny Kościół Chrystusa "trwa w Kościele katolickim, rządzonym przez następcę Piotra oraz biskupów pozostających z nim we wspólnocie (communio)". WYZNAJĄ, ŻE CAŁOŚĆ PRAWDY OBJAWIONEJ, SAKRAMENTÓW I POSŁUGI, KTÓRE CHRYSTUS PRZEKAZAŁ DLA BUDOWANIA SWEGO KOŚCIOŁA I WYPEŁNIENIA JEGO MISJI, ZNAJDUJE SIĘ W KATOLICKIEJ KOMUNII KOŚCIOŁA. Oczywiście, katolicy wiedzą, że sami nie żyli i nie żyją w pełni tymi środkami łaski, w jakie Kościół został wyposażony. Mimo wszystko nie tracą nigdy zaufania do Kościoła. Ich wiara zapewnia ich o tym, że Kościół "pozostał godną oblubienicą swego Pana i pod działaniem Ducha Świętego nieustannie odnawia samego siebie, póki przez krzyż nie dotrze do światłości, która nie zna zmierzchu". Kiedy więc katolicy posługują się słowami: "Kościoły", "inne Kościoły", "inne Kościoły i Wspólnoty eklezjalne" itd. na oznaczenie tych, którzy nie są w pełnej komunii z Kościołem katolickim, trzeba zawsze uświadamiać sobie to ich mocne przeświadczenie i wyznanie wiary.
Jan Paweł II ENCYKLIKA UT UNUM SINT 1995
11. W ten sposób [odnośnie "subsistit in" ] Kościół katolicki STWIERDZA, ŻE W CIĄGU DWÓCH TYSIĘCY LAT SWOJEJ HISTORII ZOSTAŁ ZACHOWANY W JEDNOŚCI Z WSZYSTKIMI DOBRAMI, W KTÓRE BÓG PRAGNIE WYPOSAŻYĆ SWÓJ KOŚCIÓŁ, i to mimo poważnych nieraz kryzysów, jakie nim wstrząsały, mimo braku wierności niektórych jego sług oraz mimo błędów, z jakimi stykają się każdego dnia jego członkowie. Kościół katolicki wie, że dzięki wsparciu, jakiego udziela mu Duch, słabości, niedoskonałości, grzechy, a czasem nawet zdrady niektórych jego synów NIE MOGĄ ZNISZCZYĆ TEGO, CZYM NAPEŁNIŁ GO BÓG ZGODNIE ZE SWYM ZAMYSŁEM ŁASKI. Nawet "bramy piekielne go nie przemogą" (Mt 16, 18). Kościół katolicki nie zapomina jednak, że z winy wielu jego członków zamysł Boży staje się mniej wyrazisty. Mówiąc o podziale chrześcijan, Dekret o ekumenizmie dostrzega "winy ludzi z jednej i z drugiej strony"13, przyznając, że winy nie można przypisać wyłącznie "innym". DZIĘKI ŁASCE BOŻEJ NIE ZOSTAŁO JEDNAK ZNISZCZONE TO, CO NALEŻY DO STRUKTURY KOŚCIOŁA CHRYSTUSOWEGO, ANI TEŻ KOMUNIA ŁĄCZĄCA GO NADAL Z INNYMI KOŚCIOŁAMI I WSPÓLNOTAMI KOŚCIELNYMI.
Istotnie, elementy uświęcenia i prawdy, obecne w różnym stopniu w innych Wspólnotach chrześcijańskich, stanowią obiektywną podstawę komunii, choć niedoskonałej, istniejącej między nimi a Kościołem katolickim.
W takiej mierze, w jakiej elementy te znajdują się w innych Wspólnotach chrześcijańskich, jest w nich czynnie obecny jedyny Kościół Chrystusowy. Dlatego Sobór Watykański II mówi o pewnej — choć niedoskonałej — komunii. Konstytucja Lumen gentium podkreśla, że Kościół katolicki "wie, że jest związany z licznych powodów" z tymi Wspólnotami jakąś prawdziwą więzią w Duchu Świętym.
13. [...]Poza granicami wspólnoty katolickiej nie rozciąga się próżnia eklezjalna. Liczne elementy wielkiej wartości (eximia), KTÓRE W KOŚCIELE KATOLICKIM SĄ INTEGRALNIE WŁĄCZONE W PEŁNIĘ ŚRODKÓW ZBAWIENIA I DARÓW ŁASKI TWORZĄCYCH KOŚCIÓŁ, znajdują się także w innych Wspólnotach chrześcijańskich.
14. [...]Nie chodzi o to, by zsumować ze sobą wszystkie bogactwa rozsiane w chrześcijańskich Wspólnotach i stworzyć Kościół, jakiego Bóg mógłby oczekiwać w przyszłości.[...] Kościół już został dany i dlatego żyjemy już teraz w czasach ostatecznych. ELEMENTY TEGO KOŚCIOŁA JUŻ NAM DANEGO ISTNIEJĄ "ŁĄCZNIE I W CAŁEJ PEŁNI" W KOŚCIELE KATOLICKIM oraz "bez takiej pełni" w innych Wspólnotach, w których pewne aspekty chrześcijańskiej tajemnicy są czasem ukazane bardziej wyraziście. Ekumenizm stara się właśnie sprawić, aby częściowa komunia istniejąca między chrześcijanami wzrastała ku pełnej komunii w prawdzie i miłości.
NOTA O OKREŚLENIU "KOŚCIOŁY SIOSTRZANE" 2000
10. Istotnie, we właściwym znaczeniu "KOŚCIOŁAMI SIOSTRZANYMI" SĄ WYŁĄCZNIE KOŚCIOŁY PARTYKULARNE (czy zgrupowania Kościołów partykularnych, na przykład, patriarchatów lub prowincji metropolitalnych) pomiędzy sobą . Kiedy stosuje się wyrażenie "Kościoły siostrzane" w tym właściwym znaczeniu, winno być zawsze jasne, że JEDEN, ŚWIĘTY, KATOLICKI I APOSTOLSKI KOŚCIÓŁ POWSZECHNY NIE JEST SIOSTRĄ, LECZ "MATKĄ" WSZYSTKICH KOŚCIOŁÓW PARTYKULARNYCH.
11. O "Kościołach siostrzanych" w sensie właściwym można także mówić w odniesieniu do Kościołów partykularnych katolickich i niekatolickich; w ten sposób Kościół partykularny Rzymu może być także nazwany "siostrą" wszystkich innych Kościołów partykularnych. Jak jednak przypomniano wyżej, NIE MOŻNA W SPOSÓB WŁAŚCIWY TWIERDZIĆ, ŻE KOŚCIÓŁ KATOLICKI JEST "SIOSTRĄ" JAKIEGOŚ KOŚCIOŁA PARTYKULARNEGO CZY GRUPY KOŚCIOŁÓW. Nie jest to po prostu kwestia terminologiczna, lecz przede wszystkim zagadnienie poszanowania podstawowej prawdy wiary katolickiej: PRAWDY O JEDYNOŚCI KOŚCIOŁA JEZUSA CHRYSTUSA. W istocie jest tylko jedyny Kościół i dlatego termin "Kościoły" w liczbie mnogiej może odnosić się jedynie do Kościołów partykularnych. Zatem, należy unikać, jako źródła nieporozumienia i zamieszania teologicznego, stosowania takich sformułowań jak "oba nasze Kościoły", które, jeżeli są odniesione do Kościoła katolickiego i do całości Kościołów prawosławnych (lub jednego Kościoła prawosławnego), zakładają wielość nie tylko w płaszczyźnie Kościołów partykularnych, lecz także w płaszczyźnie jednego, świętego, katolickiego i apostolskiego Kościoła wyznawanego w Credo, którego rzeczywiste istnienie zostaje w ten sposób przesłonięte.
DEKLARACJA DOMINUS IESUS 2000
16 [...]Dlatego w powiązaniu z jedynością i powszechnością zbawczego pośrednictwa Jezusa Chrystusa należy stanowczo WYZNAWAĆ JAKO PRAWDĘ WIARY KATOLICKIEJ JEDYNOŚĆ ZAŁOŻONEGO PRZEZEŃ KOŚCIOŁA. Tak jak jest jeden Chrystus, istnieje tylko jedno Jego Ciało, jedna Jego Oblubienica: «jeden Kościół katolicki i apostolski» . Ponadto obietnice Pana, że nigdy nie opuści swojego Kościoła (por. Mt 16, 18; 28, 20) i będzie nim kierował przez swego Ducha, oznaczają też, iż WEDŁUG WIARY KATOLICKIEJ JEDYNOŚĆ I JEDNOŚĆ KOŚCIOŁA, A TAKŻE WSZYSTKO TO, CO STANOWI O JEGO INTEGRALNOŚCI, NIGDY NIE PRZEMINIE.
WIERNI ZOBOWIĄZANI SĄ WYZNAWAĆ, ŻE ISTNIEJE HISTORYCZNA CIĄGŁOŚĆ — ZAKORZENIONA W SUKCESJI APOSTOLSKIEJ — POMIĘDZY KOŚCIOŁEM ZAŁOŻONYM PRZEZ CHRYSTUSA I KOŚCIOŁEM KATOLICKIM: [...]W wyrażeniu «subsistit in» Sobór Watykański II chciał ująć łącznie dwa stwierdzenia doktrynalne: po pierwsze, że Kościół Chrystusowy, pomimo podziału chrześcijan, NADAL ISTNIEJE W PEŁNI JEDYNIE W KOŚCIELE KATOLICKIM; po drugie, że «liczne pierwiastki uświęcenia i prawdy znajdują się poza jego organizmem», to znaczy w Kościołach i kościelnych Wspólnotach, które nie są jeszcze w pełnej wspólnocie z Kościołem katolickim. JEDNAK W ODNIESIENIU DO TYCH OSTATNICH NALEŻY STWIERDZIĆ, ŻE ICH «MOC POCHODZI Z SAMEJ PEŁNI ŁASKI I PRAWDY, POWIERZONEJ KOŚCIOŁOWI KATOLICKIEMU» .
KONGREGACJA NAUKI WIARY: ODPOWIEDZI NA PYTANIA DOTYCZĄCE NIEKTÓRYCH ASPEKTÓW NAUKI O KOŚCIELE 2007
2. W Konstytucji dogmatycznej Lumen gentium, n. 8, trwanie (subsistentia) to NIEZMIENNA HISTORYCZNA CIĄGŁOŚĆ I OBECNOŚĆ WSZYSTKICH ELEMENTÓW USTANOWIONYCH PRZEZ CHRYSTUSA W KOŚCIELE KATOLICKIM, W KTÓRYM RZECZYWIŚCIE TRWA KOŚCIÓŁ CHRYSTUSA NA TEJ ZIEMI.
Według doktryny katolickiej, można w prawdzie powiedzieć, że Kościół Chrystusowy jest obecny i działa w Kościołach i Wspólnotach kościelnych nie będących w pełnej komunii z Kościołem katolickim – dzięki elementom uświęcenia i prawdy, które są w nich obecne; tym niemniej POJĘCIE "TRWA (SUBSISTIT)" MOŻE BYĆ PRZYPISANE WYŁĄCZNIE KOŚCIOŁOWI KATOLICKIEMU, PONIEWAŻ DOTYCZY JEGO CHARAKTERU JEDYNOŚCI, wyznawanego w Symbolu wiary (Wierzę w… "jeden" Kościół); i ten "jeden" Kościół trwa w Kościele katolickim
3. Użycie tego wyrażenia ["trwa w (subsistit in)", a nie "jest"], które OZNACZA PEŁNĄ IDENTYCZNOŚĆ KOŚCIOŁA CHRYSTUSOWEGO Z KOŚCIOŁEM KATOLICKIM, NIE ZMIENIA DOKTRYNY O KOŚCIELE, a swoją prawdziwą motywację znajduje w tym, że jaśniej wyraża fakt, iż poza jego organizmem znajdują się "liczne pierwiastki uświęcenia i prawdy", "które jako właściwe dary Kościoła Chrystusowego nakłaniają do jedności katolickiej"
WNIOSKI:
"Przejście od "est" do "subsistit in" nie przedstawia jakiegoś szczególnego znaczenia teologicznego, które miałoby oznaczać jakoby brak ciągłości z poprzednią doktryną katolicką.
W rzeczywistości, jako że Kościół, który ustanowił Chrystus, faktycznie trwa w (subsistit in) Kościele katolickim, to taka trwała kontynuacja pociąga za sobą RZECZYWISTĄ IDENTYCZNOŚĆ KOŚCIOŁA CHRYSTUSOWEGO Z KOŚCIOŁEM KATOLICKIM. Sobór miał na celu nauczanie, że Kościół Jezusa Chrystusa jako konkretny podmiot w tym świecie jest wcielony w Kościele katolickim. TAKI STAN MOŻE BYĆ DANY JEDEN TYLKO RAZ, a więc wszelkie koncepcje, według których pojęcie "subsistit" miałoby oznaczać mnogość Kościołów, nie uchwyciły prawdziwej intencji Soboru w tej kwestii. Przez pojęcie "subsistit" Sobór chciał wyrazić jedyność, a nie mnogość Kościoła Chrystusowego: Kościół istnieje jako jedyny podmiot w rzeczywistości historycznej.
Zatem zastąpienie "est" przez "subsistit in" – w przeciwieństwie do wielu bezpodstawnych interpretacji – NIE OZNACZA, ŻE KOŚCIÓŁ KATOLICKI WYZBYŁ SIĘ PRZEKONANIA, ŻE JEST JEDYNYM PRAWDZIWYM KOŚCIOŁEM CHRYSTUSOWYM, ale oznacza jedynie większą otwartość na szczególne wyzwanie ekumenizmu, by docenić realny wymiar eklezjalny Wspólnot chrześcijańskich, które nie są w pełnej komunii z Kościołem katolickim, ale posiadają "plura elementa sanctificationis et veritatis". W konsekwencji, choć Kościół jest tylko jeden i "trwa" w jedynym podmiocie historycznym, także poza tym widzialnym podmiotem istnieją prawdziwe rzeczywistości eklezjalne."(z komentarza Kongregacji Nauki Wiary)
16 cze 2010
Jedność czy "bycie razem"?
eKAI
"Dziś 60 lat obchodzi ewangelicki biskup diecezji cieszyńskiej i przewodniczący Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej bp Paweł Anweiler.[...] Po egzaminie "pro venia concionadi" został ordynowany na księdza ewangelickiego przez bp. Andrzeja Wantułę w dniu 24 lutego 1974 r.[...] Od roku 1985 jest członkiem Synodu Kościoła. 24 listopada 1991 r. zostaje wybrany przez Synod Diecezji Cieszyńskiej biskupem diecezjalnym tej diecezji. Jego konsekracja na urząd Biskupa [!!!] oraz wprowadzenie w urzędowanie odbyła się w kościele Zbawiciela w Bielsku - Białej 9 lutego 1992 r. Głównym konsekratorem [!!!]był Zwierzchnik Kościoła bp Jan Szarek.[...]"
Wspólnotom powstałym w wyniku Reformacji "brak sakramentu kapłaństwa" (Dekret o ekumenizmie n.22), a przeto "nie zachowały prawomocnego Episkopatu" (Deklaracja Dominus Iesus n.17)
Jan Paweł II encyklika "Un unum sint" (n.18):
"Jedność, jakiej pragnie Bóg, może się urzeczywistnić tylko dzięki powszechnej wierności wobec całej treści wiary objawionej. Kompromis w sprawach wiary sprzeciwia się Bogu, który jest Prawdą. W Ciele Chrystusa, który jest drogą, prawdą i życiem (por. J 14, 6), któż mógłby uważać, że dopuszczalne jest pojednanie osiągnięte kosztem prawdy? Soborowa Deklaracja o wolności religijnej Dignitatis humanae uznaje za przejaw ludzkiej godności poszukiwanie prawdy, „zwłaszcza w sprawach dotyczących Boga i Jego Kościoła”33, oraz wierne spełnianie jej wymogów. Tak więc „bycie razem”, które zdradzałoby prawdę, byłoby sprzeczne z naturą Boga, który obdarza swoją komunią oraz z potrzebą prawdy, zakorzenioną w głębi każdego ludzkiego serca."
"Dziś 60 lat obchodzi ewangelicki biskup diecezji cieszyńskiej i przewodniczący Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej bp Paweł Anweiler.[...] Po egzaminie "pro venia concionadi" został ordynowany na księdza ewangelickiego przez bp. Andrzeja Wantułę w dniu 24 lutego 1974 r.[...] Od roku 1985 jest członkiem Synodu Kościoła. 24 listopada 1991 r. zostaje wybrany przez Synod Diecezji Cieszyńskiej biskupem diecezjalnym tej diecezji. Jego konsekracja na urząd Biskupa [!!!] oraz wprowadzenie w urzędowanie odbyła się w kościele Zbawiciela w Bielsku - Białej 9 lutego 1992 r. Głównym konsekratorem [!!!]był Zwierzchnik Kościoła bp Jan Szarek.[...]"
Wspólnotom powstałym w wyniku Reformacji "brak sakramentu kapłaństwa" (Dekret o ekumenizmie n.22), a przeto "nie zachowały prawomocnego Episkopatu" (Deklaracja Dominus Iesus n.17)
Jan Paweł II encyklika "Un unum sint" (n.18):
"Jedność, jakiej pragnie Bóg, może się urzeczywistnić tylko dzięki powszechnej wierności wobec całej treści wiary objawionej. Kompromis w sprawach wiary sprzeciwia się Bogu, który jest Prawdą. W Ciele Chrystusa, który jest drogą, prawdą i życiem (por. J 14, 6), któż mógłby uważać, że dopuszczalne jest pojednanie osiągnięte kosztem prawdy? Soborowa Deklaracja o wolności religijnej Dignitatis humanae uznaje za przejaw ludzkiej godności poszukiwanie prawdy, „zwłaszcza w sprawach dotyczących Boga i Jego Kościoła”33, oraz wierne spełnianie jej wymogów. Tak więc „bycie razem”, które zdradzałoby prawdę, byłoby sprzeczne z naturą Boga, który obdarza swoją komunią oraz z potrzebą prawdy, zakorzenioną w głębi każdego ludzkiego serca."
24 mar 2010
Nota Kongregacji Nauki Wiary w sprawie Konstytucjiapostolskiej „Anglicanorum coetibus”
Konstytucja apostolska stanowi odpowiedź Kościoła katolickiego na liczne prośby,
kierowane do Stolicy Apostolskiej przez grupy anglikańskich duchownych i wiernych
z różnych stron świata, którzy pragną przystąpić do pełnej wspólnoty z nim.
Ojciec Święty niniejszą Konstytucją apostolską ustanowił strukturę kanoniczną,
która pozwala na to zbiorowe włączenie poprzez ustanowienie Ordynariatów Personalnych,
które pozwolą wiernym będącym dotąd anglikanami na przystąpienie do
pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim, z zachowaniem specyficznych elementów
anglikańskiego dziedzictwa duchowego i liturgicznego.
Zgodnie z konstytucją apostolską, nadzór nad tymi grupami wiernych, dotychczasowych
anglikanów, i kierownictwo duszpasterskie sprawować będą Ordynariaty Personalne,
których ordynariusz będzie zwykle mianowany z dotychczasowego duchowieństwa
anglikańskiego.
Konstytucja apostolska, stanowiąca uzasadnioną, a nawet konieczną reakcję na
zjawisko o zasięgu globalnym, daje Kościołowi powszechnemu jeden kanoniczny
wzorzec, który można dostosowywać do różnych sytuacji lokalnych, a w powszechnym
zastosowaniu jest odpowiedni dla dotychczasowych anglikanów. Wzorzec ten
przewiduje możliwość wyświęcania na kapłanów katolickich żonatych duchownych
dotychczas anglikańskich. Racje historyczne i ekumeniczne nie pozwalają na udzielanie
żonatym mężczyznom święceń biskupich w Kościele katolickim ani w Kościołach
prawosławnych. Dlatego Konstytucja stanowi, że ordynariuszem może być kapłan
albo biskup nieżonaty.
Seminarzyści Ordynariatu mają być kształceni wraz z innymi seminarzystami katolickimi,
chociaż Ordynariat może otworzyć dom formacji, by odpowiedzieć na
szczególne potrzeby formacji w zakresie dziedzictwa anglikańskiego. Konstytucja
apostolska jest zatem próbą znalezienia równowagi między pragnieniem zachowania
cennego anglikańskiego dziedzictwa liturgicznego i duchowego z jednej strony, a z
drugiej troską o to, by te grupy oraz ich duchowieństwo były wcielone do Kościoła
katolickiego.
Kard. William Levada, prefekt Kongregacji Nauki Wiary, która przygotowała to
rozporządzenie, stwierdził: «Staraliśmy się w sposób jednolity i sprawiedliwy odpowiedzieć
na prośby o pełne zjednoczenie, przedstawiane nam w ostatnich latach przez
anglikanów, pochodzących z różnych części świata. Przez tę propozycję Kościół zamierza
odpowiedzieć na uprawnione dążenia tych grup anglikańskich do pełnej i widzialnej
wspólnoty z Biskupem Rzymu, Następcą św. Piotra».
Wspomniane Ordynariaty Personalne zostaną ustanowione odpowiednio do potrzeb,
po uprzedniej konsultacji z lokalnymi Konferencjami Episkopatów, a ich struktura
będzie w pewnej mierze podobna do struktury Ordynariatów Wojskowych, które
zostały utworzone w wielu krajach, aby zapewnić opiekę duszpasterską członkom sił
zbrojnych i ich rodzinom na całym świecie. «Anglikanie, którzy nawiązali kontakt ze
Stolicą Apostolską, wyrazili jasno swoje pragnienie pełnej i widzialnej wspólnoty w
jednym, świętym, powszechnym i apostolskim Kościele. Jednocześnie mówili nam o
znaczeniu swoich tradycji anglikańskich, związanych z duchowością i kultem, dla ich
drogi wiary» – stwierdził kard. Levada.
Ustanowienie tej nowej struktury jest zgodne z zaangażowaniem w dialog ekumeniczny,
który wciąż jest sprawą priorytetową dla Kościoła katolickiego, zwłaszcza
dzięki staraniom Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan. «Z inicjatywą
występują różne grupy anglikańskie» – dodał kard. Levada. «Oświadczyły one, że
podzielają wspólną wiarę katolicką, wyłożoną w Katechizmie Kościoła Katolickiego,
i akceptują posługę Piotrową jako ustanowioną z woli Chrystusa dla Kościoła. Nadszedł dla nich czas wyrażenia tej domyślnej jedności w widzialnej formie pełnej komunii
».
Jak mówi kard. Levada: «Ojciec Święty Benedykt XVI ma nadzieję, że anglikańskim
duchownym i wiernym, pragnącym jedności z Kościołem katolickim, ta
struktura kanoniczna stworzy możliwość zachowania tych tradycji anglikańskich,
które są dla nich cenne i pozostają zgodne z wiarą katolicką. Jako że tradycje te wyrażają
w odmienny sposób wyznawaną wspólnie wiarę, stanowią dar, którym można
się dzielić w Kościele katolickim. Jak pouczają dzieje chrześcijaństwa, jedność z Kościołem
nie wymaga ujednolicenia, nie uwzględniającego różnorodności kulturowej.
«Ponadto, wszystkie obecne dziś w Kościele, liczne i odrębne tradycje zakorzenione
są w zasadzie sformułowanej przez św. Pawła w jego Liście do Efezjan: 'Jeden jest
Pan, jedna wiara, jeden chrzest' (4, 5). Tak więc naszą wspólnotę umacniają tego rodzaju
uprawnione różnice i dlatego cieszymy się, że ci ludzie wnoszą swój charakterystyczny
wkład w nasze wspólne życie wiary».
Kontekst historyczny
Począwszy od XVI w., kiedy król Henryk VIII ogłosił niezależność Kościoła angielskiego
od władzy papieża, Kościół angielski stworzył własne formuły doktrynalne,
zwyczaje liturgiczne oraz praktyki duszpasterskie, często przejmując idee Reformacji,
która miała miejsce na kontynencie europejskim. Ekspansja imperium brytyjskiego
w połączeniu z anglikańskim apostolatem misyjnym doprowadziła do powstania
Wspólnoty anglikańskiej o zasięgu światowym.
Na przestrzeni ponad 450 lat dziejów kwestia zjednoczenia anglikanów i katolików
nie została nigdy zapomniana. W połowie XIX w. Ruch Oksfordzki (w Anglii)
wyraził nowe zainteresowanie katolickimi aspektami anglikanizmu. Na początku XX
w. kard. Mercier z Belgii prowadził z anglikanami publiczne dyskusje, by zbadać
możliwość połączenia z Kościołem katolickim, mówiąc o anglikanizmie «zjednoczonym,
ale nie wchłoniętym».
Później Sobór Watykański II żywił nadzieję na zjednoczenie, czemu dał wyraz
zwłaszcza w Dekrecie o ekumenizmie (n. 13), który odnośnie do Wspólnot odłączonych
od Kościoła katolickiego w czasach Reformacji stwierdził: «Wśród tych, w których
trwają w pewnej mierze tradycje i struktury katolickie, szczególne miejsce zajmuje Wspólnota anglikańska».
Poczynając od Soboru, w stosunkach między anglikanami i rzymskimi katolikami
zapanował klimat większego zrozumienia i współpracy. Międzynarodowa Komisja
Anglikańsko-Rzymskokatolicka (ARCIC) wydała na przestrzeni lat serię deklaracji
doktrynalnych w nadziei na stworzenie podstaw pełnej i widzialnej jedności. W przekonaniu
osób należących do obydwu Wspólnot deklaracje ARCIC stanowią narzędzie,
które pozwala uznać wspólne elementy w sposobie wyrażania wiary. W tym
świetle należy odczytywać nowe rozporządzenie.
W latach po Soborze niektórzy anglikanie odstąpili od tradycji udzielania święceń
jedynie mężczyznom, powołując również kobiety do prezbiteratu i biskupstwa. Ostatnio
niektóre ugrupowania Wspólnoty anglikańskiej odeszły od wspólnego nauczania
biblijnego dotyczącego ludzkiej płciowości – wyrażonego już jasno w dokumencie
ARCIC "Życie w Chrystusie" – udzielając święceń duchownym otwarcie deklarującym
swój homoseksualizm i błogosławiąc związki między osobami tej samej płci.
Niemniej jednak , podczas gdy Wspólnota anglikańska musi stawić czoło tym nowym
i trudnym wyzwaniom, Kościół katolicki nadal w pełni angażuje się w dialog ekumeniczny
ze Wspólnotą anglikańską, szczególnie za pośrednictwem działalności Papieskiej
Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan.
Tymczasem wielu anglikanów indywidualnie przystąpiło do pełnej wspólnoty z
Kościołem katolickim. Czasem włączały się również grupy anglikanów, zachowując
pewną strukturę «wspólnotową». Tak było na przykład w przypadku anglikańskiej
diecezji Amritsar w Indiach oraz kilku pojedynczych parafii w Stanach Zjednoczonych,
które – zachowując anglikańską tożsamość – przystąpiły do Kościoła katolickiego
na mocy tak zwanego rozporządzenia duszpasterskiego», wypracowanego
przez Kongregację Nauki Wiary i zatwierdzonego przez Papieża Jana Pawła II w
1982 r. W tych przypadkach Kościół katolicki często udzielał dyspensy od wymogu
celibatu, zezwalając, aby żonaci duchowni anglikańscy, którzy pragną nadal pełnić
posługę duszpasterską jako kapłani katoliccy,
byli wyświęceni
w Kościele katolickim.
W tym kontekście Ordynariaty Personalne, ustanowione zgodnie ze wspomnianą
Konstytucją apostolską, można postrzegać jako dalszy krok w kierunku realizacji
pragnienia pełnej i widzialnej jedności w jednym Kościele, będącej jednym z głównych
celów ruchu ekumenicznego.
(Przeduk z "L'Osservatore Romano" wyd. polskie 31[2010] nr 1 /319/ s. 14-15)
Warto zauważyć dwa ważne sformułowania doktrynalne:
1.Potwierdzenie konieczność jedność z Biskupem Rzymu jako warunek
pełnej i widzialnej wspólnoty w jednym, świętym, powszechnym i apostolskim Kościele.
2. Duchowni anglikańscy, którzy pragną nadal pełnić posługę
będą wyświecani, co potwierza nauczanie Leona XIII o nieważności święceń anglikańskich wyrażone w bulli z roku 1896: "Apostolicae cure":
10 mar 2010
Św. Jan Sarkander – święty kapłan męczennik, patron dobrej spowiedzi.
Jan Sarkander był synem Grzegorza Macieja Sarkandra i Heleny z Góreckich. Urodził się 20 grudnia 1576 r. w Skoczowie w Księstwie Cieszyńskim. Był to okres nasilonych walk politycznych, społecznych i religijnych.
Po śmierci ojca 12-letni Jan Sarkander przeniósł się wraz z matką i rodzeństwem do Przybora na Morawach. Tam uczęszczał do szkoły parafialnej, a po jej ukończeniu w 1593 r. — do kolegium jezuickiego w Ołomuńcu. Przy tej szkole założył Drużynę Mariańską, której został przewodniczącym. Już wtedy odznaczał się nabożeństwem do Matki Boskiej i zapragnął nawiedzić klasztor oo. paulinów na Jasnej Górze.
8 czerwca 1597 r. zapisał się na wydział filozoficzny uniwersytetu ołomunieckiego, prowadzony przez jezuitów. Studia przerwał po dwóch latach, gdy w mieście z powodu «morowego powietrza», czyli zarazy zamknięto wszystkie szkoły. Kontynuował je w Pradze i tam w 1602 r. uzyskał stopień bakałarza, a po roku magisterium. Wtedy także postanowił zostać kapłanem.
W 1604 r. rozpoczął w Grazu studia teologiczne. Po pięciu latach otrzymał święcenia diakonatu z rąk kard. Franciszka Dietrichśteina, a trzy dni później, 22 marca 1609 r. w Brnie przyjął święcenia kapłańskie. W ciągu jedenastu lat pracował w sześciu parafiach, z których ostatnią był Holeszów. Jako holeszowski proboszcz był jednocześnie kapelanem zamkowym barona Władysława Popielą z Lobkovic.
Biskup przeznaczył młodego kapłana na wikariusza do Jaktaru, koło Orawy. Następnie powierzono mu podobne stanowisko w Uszczowie, gdzie został aresztowany pod zarzutem udzielania bratu, Mikołajowi, pomocy w jego ucieczce z więzienia. W więzieniu w Kromieryżu Jan spędził 8 miesięcy. Po uwolnieniu z więzienia Jan wędrował po różnych parafiach jako wikariusz, wreszcie w roku 1616 został mianowany proboszczem w Holeszowie, który w tym czasie był siedzibą hetmana morawskiego Ladislava Popela z Lobkovic. Oddalonym 10 km od Ołomuńca. Wielkorządca Moraw odebrał właśnie kościół parafialny husytom i jako katolik oddał go jezuitom. Ci zaproponowali na proboszcza św. Jana Sarkandra. Znany był on już bowiem wtedy jako niezłomny obrońca wiary. Gorliwy proboszcz z pomocą nie mniej gorliwych jezuitów zabrał się do odzyskania utraconych owieczek. W ciągu jednego roku zdołał przywrócić Kościołowi katolickiemu 250 innowierców. To ściągnęło na niego prześladowania ze strony husytów i protestantów. Doszło do tego, że urządzano na niego zamachy. Przez pewien czas nie mógł nawet odprawiać Mszy świętej, ale musiał się ukrywać. Duszpasterstwo Jana Sarkandra było utrudnione powstaniem protestantówprzeciwko monarchii habsburskiej. Hetman Lobkovic został uwięziony, kard. Dietrichśtein, a także kanonicy ołomunieccy i liczni duchowni katoliccy zostali aresztowani, zaś jezuici wypędzeni.
Kiedy w 1618 r. wybuchła wojna trzydziestoletnia, przynaglony przez swoich parafian, opuścił Holeszów. Jako pielgrzym udał się do Częstochowy i to właśnie stało się przyczyną posądzenia go o przymierze z wojskiem, z tak zwanymi lisowczykami, którzy z Polski przyszli na pomoc cesarzowi. Spędził tam miesiąc. Kiedy wracał, w Rybniku dowiedział się, że luteranie zajęli kościół w Holeszowie. Udał się przeto do Krakowa, gdzie zamieszkał w jednym z klasztorów. Ponieważ nie przyjęto jego rezygnacji z urzędu proboszcza, wrócił na swoją placówkę.
W lutym 1620 r. na Morawy wtargnęło wojsko polskie — lisowczycy, którzy pustoszyli majątki szlachty protestanckiej. Na wieść o tym, że zbliżają się do miasta, Sarkander zgromadził w swoim kościele prawie wszystkich mieszkańców, wśród których byli zarówno katolicy, jak i protestanci. Razem z nimi udał się w procesji eucharystycznej naprzeciw nadciągającym żołnierzom, wierząc, że uszanują Najświętszy Sakrament i nikogo nie skrzywdzą, l rzeczywiście, lisowczycy oszczędzili Holeszów i poszli dalej.
Protestancki sędzia Wacław Bitowsky właśnie w tym widział konkretny dowód przymierza Jana Sarkandra z lisowczykami. Uwięził Jana Sarkandra w Ołomuńcu i prowadził przesłuchania. Podczas przesłuchań stosowano ówczesne tortury. Podczas czwartego przesłuchania 18. lutego 1620 roku jeden z sędziów wprost zmuszał Jana Sarkandra, aby zdradził, z czego spowiadał mu się La- dislav Popel w sprawie przygotowania najazdu wojska na Morawy.
Jan Sarkander odpowiedział, że z najazdem lisowczyków nie miał nic wspólnego, a tajemnicy spowiedzi św. nigdy nie zdradzi. Pytania te były powtarzane podczas kolejnych przesłuchań, a milczenie oskarżonego próbowano złamać stosując coraz bardziej okrutne tortury.
Wśród obelżywych słów usiłowano wymusić na proboszczu przyznanie się do zdrady stanu i narodu przez sprowadzenie najeźdźców. Chciano w ten sposób ukuć powód do powszechnego prześladowania katolików. Kiedy zaś kapłan nie chciał się przyznać do winy, której nie popełnił, zastosowano tortury. Wyciągnięto go "na skrzypcach", tak że pękały na nim ścięgna i wychodziły kości ze stawów. Potem zaczęto mu piersi palić zapalonymi pochodniami. Po czwartym przesłuchaniu (17 II) zarzucono mu wprost, że u niego spowiadał się wielkorządca Moraw, dlatego musi powiedzieć, jakie mu on tajemnice zwierzył. Ponieważ męczennik stanowczo odmówił, ponownie zaczęto rozciągać jego ciało, przypalać ogniem, głowę ściskać żelazną obręczą, do nóg przywiązywać kamień, by mięśnie i ścięgna naciągnąć aż do zerwania. Co pewien czas zdejmowano ofiarę i grożono nowymi katuszami, byle zmusić ją do obciążających zeznań. Tortury te trwały 3 godziny. Kiedy odniesiono kapłana do więzienia, był to już na pół żywy trup. Jan miał jednak zdumiewająco odporny organizm. W więzieniu męczył się jeszcze miesiąc.
Modląc się do końca, także za swoich oprawców, Sarkander godnie znosił straszliwe cierpienia. Szczególnie wiele wysiłku i pobożności wkładał w modlitwę brewiarzową. Kartki brewiarza przewracali mu odwiedzający go, a gdy nikogo nie było, czynił to sam za pomocą języka. Po czterech tygodniach od ostatniego przesłuchania, 17 marca 1620 r. zmarł na skutek doznanych obrażeń.
Dopiero po 7 dniach udało się katolikom wydobyć ciało Męczennika z więzienia. Ubrano je w szaty liturgiczne i urządzono pogrzeb. Protestanci jednak rozbili pochód. Dopiero po długich zabiegach udało się uzyskać zezwolenie na pochowanie św. Sarkandra w kościele NMP w Ołomuńcu, w kaplicy św. Wawrzyńca. Wieść o jego straszliwej śmierci rozniosła się po całym kraju. Wierni zaczęli go czcić jako męczennika za wiarę i wierność tajemnicy spowiedzi oraz wzywali go jako opiekuna niebieskiego. Do miejsca grobu zaczęły napływać pielgrzymki. Po upływie 100 lat kardynał Wolfgang Schrattenbach rozpoczął proces kanoniczny ks. Jana. Jego ciało znaleziono wówczas w takim samym stanie, w jakim zostało pochowane. Grób Męczennika nawiedzili m.in.: król polski, Jan III Sobieski, cesarz Karol VI i Franciszek I oraz cesarzowa Maria Teresa. Z chwilą rozpoczęcia procesu kościelnego przy grobie Męczennika było już ok. 1200 złożonych wot.
Papież Pius IX zaliczył Jana Sarkandra w poczet błogosławionych w roku 1859.
Na prośbę biskupów z Ołomuńca i Katowic rozpoczęto 31. lipca 1981 roku proces kanonizacyjny. Warunkiem był jeden nowy cud za wstawiennictwem świętego, który by zatwierdził papież. Tego cudu udzielił nam Bóg przez uzdrowienie proboszcza Skoczowa Karola Pichy. Odpowiedni dekret był ogłoszony 2. kwietnia 1993 roku. 5. kwietnia 1993 roku papież Jan Paweł Il. zdecydował się zapisać błogosławionego Jana Sarkandea na listę świętych na konzystorzu.
21 maja 1995 r. w Ołomuńcu papież Jan Paweł II kanonizował Jana Sarkandra. Następnego dnia papież udał się do miejsca narodzenia św. Jana Sarkandra, do Skoczowa, gdzie na wzgórzu Kaplicówka sprawował mszę świętą dziękczynną.
Większość relikwii i czaszka św Jana Sarkandra znajduje się w katedrze ołomunieckiej, pozostała część w kościele świętego Michała oraz na innych miejscach. W kaplicy nazywanej "Sarkandrowka" przechowuje się pamiątki związane z jego śmiercią męczeńską jak na przykład tzw. "skrzypiec" - koło tortur, studnia, kamień nagrobny itd. W Skoczowie upamiętniają go trzy kaplice: pierwsza w domu rodzinnym, druga w miejscu, gdzie był ochrzczony i trzecia na pagórku nad miastem.
Kościół katolicki obchodzi liturgiczne wspomnienie św. Jana Sarkandra 30 maja.
Modlitwa
Boże, Ty dałeś świętemu Janowi stałość w wyznawaniu prawdziwej wiary i w dochowaniu tajemnicy spowiedzi, spraw, aby we wszystkich przeciwnościach umacniał nas jego przykład i wspierała jego pomoc. Przez naszego Pana...
27 sty 2010
ROMA - AMOR
mini słowniczek łacińsko-polski:
ROMA - Rzym
AMOR - miłość
„Kościół katolicki rozumie posługę Piotrową jako dar Pana dla swego Kościoła. Nie można jej interpretować w perspektywie władzy, lecz w obrębie eklezjologii komunii, jako posługę jedności w prawdzie i miłości. Biskup Kościoła Rzymskiego, który przewodniczy w miłości (św. Ignacy z Antiochii), jest pojmowany jako Sługa Sług Bożych (św. Grzegorz Wielki)” Benedykt XVI do Bartłomieja I
ROMA - Rzym
AMOR - miłość
„Kościół katolicki rozumie posługę Piotrową jako dar Pana dla swego Kościoła. Nie można jej interpretować w perspektywie władzy, lecz w obrębie eklezjologii komunii, jako posługę jedności w prawdzie i miłości. Biskup Kościoła Rzymskiego, który przewodniczy w miłości (św. Ignacy z Antiochii), jest pojmowany jako Sługa Sług Bożych (św. Grzegorz Wielki)” Benedykt XVI do Bartłomieja I
21 sty 2010
Pius XI "Mortalium animos"
ENCYKLIKA OJCA ŚWIĘTEGO PIUSA XI
Mortalium animos
(z 6 stycznia 1928 roku)
O popieraniu prawdziwej jedności religii (*)
[na temat ciągłości nauczania Piusa XI w dziedzinie ekumenizmu mozna przeczytać w poście:
Do Czcigodnych Braci Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów, Biskupów i innych Arcypasterzy, którzy żyją w zgodzie i łączności ze Stolicą Apostolską.
Czcigodni Bracia, pozdrowienie Wam i błogosławieństwo Apostolskie!
Dusz ludzkich może nigdy jeszcze nie przenikało tak silne pragnienie wzmocnienia i spożytkowania ku dobru wspólnemu społeczeństwa ludzkiego tych węzłów braterstwa, które nas z powodu jednego i tego samego pochodzenia i tej samej natury jak najściślej łączą, jak to, które zauważyć możemy właśnie w naszych czasach. Ponieważ narody nie mogą jeszcze w całej pełni cieszyć się dobrodziejstwami pokoju, ponieważ, przeciwnie, tu i tam odżywają dawne i powstają nowe waśnie, powodujące powstania i wojny domowe, ponieważ nadto nie udaje się rozwiązać całego szeregu spraw spornych, dotyczących spokoju i dobrobytu narodów, o ile ci, w których ręku spoczywa kierownictwo i ster państw, nie poświęcą się zgodnie temu zadaniu, łacno zrozumieć – tym bardziej, skoro nie ma różnicy zdań co do jedności rodzaju ludzkiego – dlaczego tak wiele ludzi pragnie, by w imię tego braterstwa, które obejmuje wszystkich, rozmaite narody coraz to ściślej się zespoliły.
Coś całkiem podobnego pragną pewne koła wytworzyć w zakresie porządku, ustanowionego przez Chrystusa Pana Nowym Testamentem. Wychodząc z założenia, dla nich nie ulegającego wątpliwości, że bardzo rzadko tylko znajdzie się człowiek, któryby nie miał w sobie uczucia religijnego, widocznie żywią nadzieję, że mimo wszystkie różnice zapatrywań religijnych nie trudno będzie, by ludzie przez wyznawanie niektórych zasad wiary, jako pewnego rodzaju wspólnej podstawy życia religijnego, w braterstwie się zjednali. W tym celu urządzają zjazdy, zebrania i odczyty z nieprzeciętnym udziałem słuchaczy i zapraszają na nie dla omówienia tej sprawy wszystkich, bez różnicy, pogan wszystkich odcieni, jak i chrześcijan, ba, nawet tych, którzy – niestety – odpadli od Chrystusa, lub też uporczywie przeciwstawiają się Jego Boskiej naturze i posłannictwu. Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań, ponieważ one zasadzają się na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania. Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i krok po kroku popadają w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii, przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera.
Niektórzy tym łatwiej dają się uwieść złudnym pozorom słuszności, gdy chodzi o popieranie jedności wszystkich chrześcijan. Czyż nie jest rzecz słuszna – wciąż się to powtarza, – ba – nawet obowiązkiem, by wszyscy, którzy wyznają imię Chrystusa, zaprzestali wzajemnych oskarżeń i raz przecie połączyli się we wspólnej miłości? Gdyż, któżby się ośmielił powiedzieć, że miłuje Chrystusa, jeśli wedle sił swoich nie stara się urzeczywistnić życzenia Chrystusa, który prosi Ojca, by Jego uczniowie byli "jedno (unum)"? (1). A czyż ten sam Chrystus nie chciał, by Jego uczniów poznawano po tym, że się wzajemnie miłują i aby tym różnili się od innych: "In hoc cognoscent omnes quia discipuli mei estis, si dilectionem habueritis ad invicem (Po tym poznają wszyscy, że jesteście moimi uczniami, jeżeli będziecie się wzajemnie miłowali)"? (2). Oby – tak dodają – wszyscy chrześcijanie byli "jedno"! Mieliby przecież większą możność przeciwstawić się zarazie bezbożności, która z dnia na dzień coraz to bardziej się rozprzestrzenia i coraz to szersze zatacza kręgi i gotowa obezwładnić Ewangelię. W ten i podobny sposób rozwodzą się ci, których nazywają wszechchrześcijanami (panchristiani). A nie chodzi tu tylko o nieliczne i odosobnione grupy. Przeciwnie, powstały całe związki i rozgałęzione stowarzyszenia, którymi zazwyczaj kierują niekatolicy, chociaż różne wiary wyznający. Poczynania te ożywione są takim zapałem, że zyskują niejednokrotnie licznych zwolenników i pod swym sztandarem zgrupowały nawet potężny zastęp katolików, których zwabiła nadzieja unii, pojednania chrześcijaństwa, co przecież zgodne jest z życzeniem Świętej Matki, Kościoła, który wszak niczego bardziej nie pragnie, jak tego, by odwołać swe zbłąkane dzieci i sprowadzić je z powrotem do swego grona. W tych nęcących i zwodniczych słowach tkwi jednak złowrogi błąd, który głęboko rozsadza fundamenty wiary katolickiej.
Ponieważ więc sumienie Naszego Urzędu Apostolskiego każe Nam nie dopuścić do tego, by owczarnia Pana uległa zgubnym złudzeniom, odwołujemy się do Waszego zapału, Czcigodni Bracia, byście nie omieszkali zwrócić baczną uwagę na to zło, ufamy bowiem, że przy pomocy słów i listów każdego z Was łatwiej do wiernego ludu dotrą i zrozumiane będą te zasady i rozważania, które wnet tu wyłuszczymy. Tak więc katolicy dowiedzą się, co mają sądzić i jak się mają zachować wobec poczynań, zmierzających ku temu, by wszystkich, którzy mienią się chrześcijanami, w jakikolwiek sposób zespolić w jedną całość.
Bóg, Stwórca wszystkiego, powołał nas do życia w tym celu, byśmy Go poznali i miłowali. Nasz Stwórca ma więc wszelkie prawo do tego, byśmy Mu służyli. Otóż Bóg, kierując człowiekiem, mógł był poprzestać na przepisach prawa naturalnego, które w sercu człowieka, stwarzając go, wypisał, i mógł był dalszy rozwój tego prawa uregulować zwykłą Opatrznością. Zamiast tego wolał On dać przepisy, byśmy ich słuchali w ciągu wieków, mianowicie od początków rodzaju ludzkiego aż do przyjścia i nauczania Jezusa Chrystusa, sam nauczył człowieka przykazań, które naturę, obdarzoną rozumem, obowiązują wobec Niego – Stwórcy: "Multifariam multisque modis olim Deus loquens Patribus in Prophetis, novissime diebus istis locutus est nobis in Filio (Kilkakrotnie i w rozmaity sposób przemawiał Bóg niegdyś do Ojców przez Proroków, a ostatnio w tych dniach przemawiał do nas przez Syna)" (3).
Z tego wynika, że żadna religia nie może być prawdziwa prócz tej, która polega na objawionych słowach Boga. To objawienie, które rozpoczęło się z początkiem rodzaju ludzkiego i kontynuowało się w Starym Testamencie, Jezus Chrystus sam w Nowym Testamencie ukończył. Jeżeli jednak przemówił Bóg – a że w samej rzeczy przemówił, to poręcza historia – rzeczą dla każdego jasną jest, że jest obowiązkiem człowieka bezwarunkowo wierzyć w objawienie Boga i słuchać Jego przykazań bez zastrzeżeń: byśmy jednak na chwałę Boga i dla naszego zbawienia mogli obie te rzeczy słusznie wypełnić, Jednorodzony Syn Boga ustanowił na ziemi swój Kościół. A więc sądzimy, że ci, którzy mienią się chrześcijanami, nie mogą nie wierzyć, że Chrystus ustanowił Kościół i to jeden jedyny. Gdy się jednak dalej pytamy, jakiego rodzaju ten Kościół z woli swego Założyciela ma być, nie wszyscy są jednego zdania. Wielu np. jest zdania, że Kościół Chrystusa nie musi być widzialny, przynajmniej o tyle, że nie musi występować w formie jednego ciała wiernych, wyznających jedną i tę samą naukę i pozostających pod jednym nauczycielem i jednym kierownikiem. A pod widzialnym Kościołem nie rozumieją niczego innego, jak tylko fakt związku, złożonego z rozmaitych chrześcijańskich wspólnot, choćby te wspólnoty wyznawały różne, albo wzajemnie zwalczające się nauki. Ale Chrystus ustanowił swój Kościół jako społeczność, z istoty swej na zewnątrz widzialną, aby pod kierownictwem jednej głowy (4), przez nauczanie żywym słowem (5), i przez udzielanie Sakramentów, tych źródeł łask niebieskich (6), kontynuowała w przyszłości dzieło odkupienia ludzkości. Dlatego to porównywał go z państwem (7), z domem (8), z owczarnią (9), z trzodą (10). Ten tak cudownie ustanowiony Kościół nie mógł po śmierci swego Założyciela i Apostołów, tych pierwszych pionierów swego rozpowszechnienia, upaść lub być obalonym, boć przecie Jego zadaniem było wszystkich ludzi bez różnicy czasu i przestrzeni, doprowadzić do zbawienia: "Euntes ergo docete omnes gentes (Idźcie przeto i nauczajcie wszystkie narody)" (11). Czyż więc Kościołowi w jego ciągłym, nieprzerwanym wypełnianiu swego przeznaczenia może zabraknąć skutecznej siły, skoro go przecież sam Chrystus wciąż wspomaga, On, który uroczyście przyobiecał: "Ecce vobiscum sum omnibus diebus, usque ad consummationem saeculi (Oto jestem z wami po wszystkie dni, aż do końca świata")? (12). Nie może więc być inaczej, jak tylko, że Kościół Chrystusa nie tylko dzisiaj, ale i po wsze czasy istnieje, lecz musi być z konieczności zawsze ten sam, jak był za czasów Apostołów, chyba, że ktoś powiedziałby – co nie daj Boże – że Chrystus Pan nie sprostał swym zamiarom, lub też, że pomylił się wówczas, gdy zapewniał, że bramy piekieł nigdy go nie zwyciężą (13).
W tym miejscu należy objaśnić i usunąć błędne zapatrywania, na których wspiera się cała podstawa tych spraw i te różnorodne wspólne dążenia niekatolików ku zjednoczeniu chrześcijańskich Kościołów, o czym była mowa. Inicjatorzy tej idei prawie wciąż przytaczają słowa Chrystusa: "Ut omnes unum sint... Fiet unum ovile et unus pastor (Aby wszyscy byli jedno... Jedna niech będzie owczarnia i jeden pasterz)" (14), ale w ten sposób, jakby te słowa wyrażały życzenie i prośbę, które mają się dopiero spełnić. Są bowiem zdania, że jedność wiary i kierownictwa – co jest znamieniem prawdziwego i jednego Kościoła Chrystusa – nigdy poprzednio nie istniała i dzisiaj także nie istnieje. Może to według ich zdania być wprawdzie życzeniem, które może też kiedyś wspólną wolą wiernych się urzeczywistni, lecz tymczasem – tak sądzą – jest to tylko pięknym marzeniem. Mówią też, że Kościół sam przez się, już ze względu na swą naturę, rozpada się na części, tj. składa się z wielu odrębnych Kościołów, czy też odrębnych wspólnot, które wprawdzie w kilku zasadniczych punktach nauki są zgodne, ale w innych punktach się różnią. Istnieją one według ich zdania na równych prawach. Kościół – tak sądzą – co najwyżej tylko w okresie od czasów apostolskich aż do soborów powszechnych był jeden jedyny i zgodny. Mówią, że należy więc dawne sprawy sporne i różnice zdań, które po dziś dzień są kością niezgody wśród rodzin chrześcijańskich, pozostawić na boku, z innych zaś nauk ulepić i przedłożyć wspólną regułę wiary, której wyznawanie zbratałoby wszystkichi przez co wszyscy czuliby się braćmi. Rozmaite zaś Kościoły i wspólnoty po połączeniu się w ogólny związek miałyby możność przeciwstawić się poważnie i skutecznie naporowi niewiary. Oto, Czcigodni Bracia, ich wspólne zapatrywania. Są zresztą i tacy, którzy oczywiście przyznają, że protestantyzm zbyt nieopatrznie odrzucił niektóre istotne artykuły wiary i niektóre na wskroś możliwe do przyjęcia i cenne obrządki zewnętrznego kultu, przy których natomiast Kościół katolicki jeszcze trwa. Dodają jednak zaraz, że i ten Kościół działając nieprawnie, skaził pierwotną wiarę chrześcijańską, dołączył bowiem niektóre artykuły, których Ewangelia nie zna, a które jej nawet wręcz się sprzeciwiają. Do nich zaliczają nasamprzód naukę o Prymacie, jurysdykcji przyznanej Piotrowi i Jego następcom na Stolicy Rzymskiej. Niektórzy z nich, chociaż nieliczni, chcą wprawdzie przyznać Biskupowi Rzymskiemu albo pierwszeństwo honorowe, albo jurysdykcję, albo też w ogóle jakąś władzę, którą jednak wyprowadzają nie z prawa Boskiego, lecz niejako z woli wiernych. Inni znowu zgodziliby się nawet, by Papież przewodniczył ich, co prawda nieco niesamowitym, zjazdom. Jeżeli zresztą spotykać można wielu niekatolików, którzy w pięknych słowach głoszą braterską wspólność w Chrystusie, to przecież nie ma ani jednego, któremu przez myśl by przeszło poddać się posłusznie w nauce i kierownictwie Namiestnikowi Jezusa Chrystusa. W międzyczasie oświadczają, że chcą wprawdzie rokować z Kościołem Rzymskim, lecz z zastrzeżeniem równości wzajemnych praw, tzn. jako równouprawnieni. Gdyby jednak mogli rokować, to bez wątpienia w rokowaniach dążyliby do takiej umowy, która umożliwiłaby im trwanie przy tych zapatrywaniach, z powodu których błąkają się jeszcze ciągle poza jedyną owczarnią Chrystusa.
W tych warunkach oczywiście ani Stolica Apostolska nie może uczestniczyć w ich zjazdach, ani też nie wolno wiernym zabierać głosu lub wspomagać podobne poczynania. Gdyby to uczynili, przywiązaliby wagę do fałszywej religii chrześcijańskiej, różniącej się całkowicie od jedynego Kościoła Chrystusowego. Czyż możemy pozwolić na to – a byłoby to rzeczą niesłuszną i niesprawiedliwą, – by prawda, a mianowicie prawda przez Boga objawiona, stała się przedmiotem układów? Chodzi tu o ochronę objawionej prawdy. Jezus Chrystus wysłał swych Apostołów na cały świat, by wszystkim narodom głosili radosną wieść, i chciał, by ich uprzednio dla uniknięcia wszelkiego błędu Duch Święty wtajemniczył w całą prawdę (15). Czy nauka Apostołów zupełnie zaginęła, lub też kiedykolwiek została przyćmiona w Kościele, którym rządzi i którego chroni sam Bóg? Jeśli jednak nasz Zbawiciel wyraźnie ustanowił, by Jego Ewangelia głoszona była nie tylko za czasów Apostolskich, ale i w przyszłych czasach, czyżby treść wiary mogła z biegiem stuleci ukształtować się tak mglisto i niepewnie, że dzisiaj ścierpieć by trzeba było nawet sprzeczne z sobą zapatrywania? Gdyby tak się rzecz miała, to trzeba by również powiedzieć, że zstąpienie Ducha Świętego na Apostołów i ciągłe przebywanie tegoż Ducha Świętego w Kościele, ba – nawet, że nauka samego Jezusa Chrystusa od wielu stuleci zatraciła zupełnie swą skuteczność i swą wartość. Takie twierdzenie byłoby bluźnierstwem.
W rzeczywistości Jednoroczny Syn Boga polecił swym Apostołom, by nauczali wszystkich ludzi, po wtóre wszystkich ludzi zobowiązał, by z wiarą przyjmowali to wszystko, co im podane będzie "a testibus praeordinatis a Deo (Przez świadków od Boga wyznaczonych)" (16), a rozkaz swój przypieczętował słowami: "Qui crediderit et baptizatus fuerit, salvus erit; qui vero non crediderit, condemnabitur (Kto uwierzy i da się ochrzcić, zbawion będzie, kto jednak nie uwierzy, będzie potępion)" (17). Oba te rozkazy Chrystusa, rozkaz nauczania i rozkaz wierzenia, które muszą być wypełnione dla zbawienia wiecznego, byłyby niezrozumiałe, gdyby Kościół nie wykładał tej nauki w całości i jasno, i gdyby nie był wolny od wszelkiego błędu. W tym błądzą i ci, którzy sądzą, iż dobro wiary znajduje się wprawdzie na ziemi, lecz, że trzeba go poszukiwać z takim wysiłkiem wśród tak głębokich badań i roztrząsań, iż dla odszukania i spożytkowania go nie wystarczy wiek ludzki. Jak gdyby Miłosierny Bóg przemawiał był przez Proroków i przez Swego Syna Jedynego po to, aby tylko niewielu i to w latach podeszłych mogło przyswoić sobie przekazane objawienia, a nie po to raczej, by przedłożyć obowiązującą naukę wiary i obyczajów, którą człowiek przez całe swe życie ma się kierować.
Zdawać by się mogło, że wszechchrześcijanie (panchristiani), dążąc ku połączeniu wszystkich Kościołów, zmierzają ku wzniosłemu celowi, jakim jest pomnożenie miłości wśród wszystkich chrześcijan. Jakżeż jednak byłoby rzeczą możliwą, by po zniszczeniu wiary zakwitła miłość? Wszyscy przecież wiemy, że właśnie Jan Apostoł miłości, który zdaje się, że w swej Ewangelii odsłonił tajemnicę Najświętszego Serca Jezusowego, a który uczniom swym zwykł był wpajać nowe przykazanie: "Miłujcie się nawzajem", że właśnie on ostro zabronił utrzymywać stosunki z tymi, którzy by nie wyznawali wiary Chrystusa w całości i bez uszczerbku: "Si quis venit ad vos et hanc doctrinam non affert, nolite recipere eum in domum, nec ave ei dixeritis (Jeśli do was przyjdzie ktoś i nie wniesie z sobą tej nauki, nie przypuście go do domu i nie powiedzcie bądź pozdrowiony)" (18). Ponieważ więc miłość wspiera się na fundamencie nietkniętej i prawdziwej wiary, przeto więc uczniowie Chrystusa muszą być przede wszystkim spojeni węzłami jedności wiary. Jakżeż można sobie wyobrazić chrześcijański "związek", w którym członkowie, nawet wówczas, gdy chodzi o wiarę, mogliby zachować własne zdanie, choćby ono sprzeciwiało się zdaniu innych? Jakżeż ci, którzy są przeciwnego zdania, mogliby należeć do jednego i tego samego związku wiernych? Jakżeż np. należeć by mogli do niego ci, którzy temu przeczą? Albo ci, którzy hierarchię kościelną: biskupów, księży i ich pomocników uważają jako przez Boga ustanowioną i ci, którzy twierdzą, że wprowadzono ją stopniowo, odpowiednio do potrzeb czasu i miejsca? Jakżeż ci, którzy w Najświętszym Sakramencie Ołtarza z powodu cudownego przeistoczenia chleba i wina w tzw. transsubstancję, czczą Chrystusa jako prawdziwie obecnego, i ci, według zdania których Chrystus obecny jest tylko przez wiarę, lub też przez znak i siłę Sakramentu? Jakżeż ci, którzy w Eucharystii uznają istotę Ofiary i Sakramentu i ci, którzy Ją za nic innego nie uważają, jak tylko za wspomnienie Ostatniej Wieczerzy, lub też uroczystość ku tej pamięci? Jakżeż ci, którzy za rzecz słuszną i zbawienną uważają kornie zwracać się do Świętych, panujących z Chrystusem, zwłaszcza do Bogarodzicy Maryi, oraz czczą ich obrazy i ci, którzy przeczą, by kult ten był dozwolony, jakoby ubliżał on czci Jezusa Chrystusa "jedynego pośrednika między Bogiem a ludźmi"? (19). Nie wiemy, jaka droga wiedzie z takiej różnorodności zdań do jedności Kościoła, ponieważ Kościół może przecież wywodzić się tylko z jednej nauki chrześcijańskiej wiary. Wiemy jednak jak tam łatwo dochodzić można do zaniedbania religii, lub do indyferentyzmu, lub też do modernizmu, którego ubolewania godne ofiary nie uważają prawdy dogmatycznej za absolutną, lecz za relatywną, tzn. za zmienną według rozmaitych miejscowych i czasowych potrzeb, jakoby ona nie stanowiła treści niezmiennego objawienia, lecz przystosowywała się do życia ludzkiego. Co się zaś tyczy artykułów wiary, to bezwarunkowo niedozwolona jest różnica, którą chciano zaprowadzić między tzw. zasadniczymi, a niezasadniczymi punktami wiary, jak gdyby pierwsze z nich musiałyby być uznane przez wszystkich, natomiast te drugie mogłyby pozostać do swobodnego uznania wiernych. Nadnaturalna cnota wiary ma swą przyczynę formalną w autorytecie objawiającego Boga i nie dopuszcza podobnej różnicy. Dlatego wszyscy prawdziwi chrześcijanie równie wierzą w tajemnicę Przenajświętszej Trójcy, jak i w Niepokalane Poczęcie Bogarodzicy, i z równą wiarą odnoszą się do Wcielenia Chrystusa, jak do nieomylności Papieża Rzymskiego, tak jak ją Sobór Watykański określił. Czyż wiara ich w te przytoczone artykuły wiary ma być mniej silną i pewną dlatego, że Kościół jeden z tych artykułów w tym, inny zaś w owym, może niedawnym czasie uroczystym dekretem ostatecznie określił? Czyż Bóg ich wszystkich nie objawił? Chociaż urząd nauczycielski Kościoła, – który według planu Boga ustanowiony został na ziemi w tym celu, by prawdy objawione utrzymane były po wsze czasy nieskażone i łatwo, a pewnie przedostawały się do wiadomości ludzi, – wykonywany jest dzień w dzień przez Papieża i przez pozostających z Nim w styczności biskupów, to jednak zadaniem tego urzędu jest celowo przystępować w uroczystej formie i w uroczystym dekrecie do określenia pewnych artykułów, jeśli wyniknie konieczność skuteczniejszego przeciwstawienia się błędom i atakom innowierców, lub też gdy chodzi o to, by w jaśniejszy i głębiej ujęty sposób wpoić wiernym pewne punkty nauki świętej. To nadzwyczajne wykonywanie urzędu nauczycielskiego nie oznacza jednak, by wprowadzano jakąś nowość. Przez to nie wprowadza się też niczego nowego do tej ilości prawd, które zawarte są, domniemanie przynajmniej, w skarbie Objawienia, przekazanym Kościołowi przez Boga. Przez to wyjaśnia się tylko prawdy, które dotąd mogły w oczach wielu uchodzić za mgliste, lub też stwierdza się prawdy wiary, którym uprzednio ten, czy ów przeczył.
Jasną rzeczą więc jest, Czcigodni Bracia, dlaczego Stolica Apostolska swym wiernym nigdy nie pozwalała, by brali udział w zjazdach niekatolickich. Pracy nad jednością chrześcijan nie wolno popierać inaczej, jak tylko działaniem w tym duchu, by odszczepieńcy powrócili na łono jedynego, prawdziwego Kościoła Chrystusowego, od którego kiedyś, niestety, odpadli. Powtarzamy, by powrócili do jednego Kościoła Chrystusa, który jest dla wszystkich widoczny i po wsze czasy, z woli Swego Założyciela, pozostanie takim, jakim go On dla zbawienia wszystkich ludzi ustanowił. Mistyczna Oblubienica Chrystusa przez całe wieki pozostała bez zmazy i nigdy też zmazy doznać nie może. Daje już o tym świadectwo Cyprian: "Oblubienica Chrystusa – pisze on – nigdy nie może być pozbawioną czci. Jest ona nieskalana i czysta. Zna tylko jedno ognisko, świętość tylko jednej komnaty przechowuje w czystości" (20). I ten święty świadek słusznie się dziwił, jak ktoś wierzyć może, "że ta jedność, której fundamentem jest niezmienność Boga, której spoistość poręczona jest tajemnicą niebios, mogłaby być w Kościele zerwana i rozbita przez waśń poróżnionych ludzi" (21). Skoro to mistyczne ciało Chrystusa, Kościół, jedno jest (22), spojone i złączone (23) jak ciało fizyczne, bardzo niedorzecznym człowiekiem okazałby się ten, kto by chciał twierdzić, że ciało mistyczne Chrystusa może się składać z odrębnych, od siebie oddzielonych członków. Kto więc nie jest z Kościołem złączony, ten nie może być Jego członkiem i nie ma łączności z głową – Chrystusem (24).
W tym jednym Kościele Chrystusa jest i pozostaje tylko ten, kto uznaje autorytet i władzę Piotra i jego prawnych następców, słuchając i przyjmując ją. Czyż Rzymskiemu Papieżowi, najwyższemu Pasterzowi dusz, nie podporządkowali się przodkowie tych, którzy zaplątali się w błędne nauki Focjusza i tzw. reformatorów? Synowie opuścili – niestety – dom ojcowski, lecz dom się nie rozpadł i nie zginął, gdyż w nieustannej pomocy Boga ma swą ostoję. Niechajże powrócą do wspólnego Ojca, który ich przyjmie z całą miłością, nie pomnąc krzywdy, jaką wyrządzili poprzednio Stolicy Apostolskiej. Jeśli, jak to wciąż powtarzają, pragną z Nami i z naszymi się połączyć, dlaczegóż nie powracają jak najśpieszniej do Kościoła, "tej Matki i Mistrzyni wszystkich wierzących w Chrystusa" (25)? Niechaj usłyszą, co mówi Laktancjusz: "Tylko... Katolicki Kościół – woła on – przestrzega prawdziwej wiary, On jest świątynią Boga. Kto do niego nie wstąpi, lub go opuszcza, ten z dala od nadziei życia i zbawienia" (26).
Do Stolicy Apostolskiej, ustanowionej w tym mieście, którą Książęta Apostołów, Piotr i Paweł, krwią swą uświęcili, do Stolicy Apostolskiej, powiadamy, do "korzenia i Matki Kościoła katolickiego" (27) niechaj zbliżą się synowie odłączeni, nie w tej myśli i nadziei, że Kościół Boga Żywego, ten filar i podpora prawdy (28) poświęci czystość wiary i ścierpi ich błędy, lecz po to, by oddać się w opiekę Jego urzędu nauczycielskiego i Jego kierownictwa. Oby Nam dane było to szczęście, którego nie doczekało tak wielu z Naszych poprzedników, byśmy mogli z ojcowską miłością uściskać synów, nad których odłączeniem się, z powodu nieszczęsnego rozbratu, głęboko ubolewamy. Oby Bóg, nasz Zbawiciel, który chce, "by wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy" (29), nas wysłuchał tak, jak Go gorąco błagamy, by zechciał w Swej dobroci przywołać wszystkich błądzących do jedności Kościoła. W tej ważnej i doniosłej sprawie prosimy o wstawiennictwo Najświętszej Dziewicy Maryi, Matki Łaski Bożej, Zwyciężczyni wszystkich herezyj i Wspomożenia Wiernych i wzywamy wszystkich chrześcijan, by się do Niej modlili, aby ona przez swe wstawiennictwo dała nam doczekać się jak najprędzej tego upragnionego dnia, w którym ludzie pójdą za głosem Jej Boskiego Syna i "zachowają jedność ducha węzłem pokoju" (30).
Wiecie, Czcigodni Bracia, jak bardzo tego pragniemy i niechaj się o tym Nasi synowie dowiedzą, nie tylko katolicy, lecz także ci, co się od Nas odłączyli. Jeśli w kornej modlitwie błagać będą o światło Nieba, to z pewnością poznają jedyny prawdziwy Kościół Jezusa Chrystusa i wstąpią do Niego, łącząc się z Nami w doskonałej miłości. W tej nadziei na znak łaski Bożej i w dowód Naszej ojcowskiej przychylności udzielamy Wam, Czcigodni Bracia, Waszemu duchowieństwu i ludowi z serca Naszego błogosławieństwa Apostolskiego.
Dan w Rzymie, u św. Piotra, 6 stycznia, w uroczystość Zjawienia się Pana Naszego Jezusa Chrystusa, w roku 1928, w szóstym roku Naszego Pontyfikatu.
Pius PP. XI.
Tekst Encykliki pochodzi z czasopisma "Ateneum Kapłańskie", Tom 21 (1928 r.), ss. 60-68.
(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono; przypisy poprawiono w oparciu o tekst oryginalny).
Oficjalne wydanie w języku łacińskim w: "Acta Apostolicae Sedis", Annus XX - Vol. XX (10 Ianuarii 1928), Num. 1, pp. 5-16.
Przypisy:
(*) Podajemy ją w tłumaczeniu Polskiej Katolickiej Agencji Prasowej.
(1) Ioann. XVII, 21.
(2) Ioann. XIII, 35.
(3) Hebr. I, 1 seq.
(4) Matth. XVI, 18 seq.; Luc. XXII, 32; Ioann XXI, 15-17.
(5) Marc. XVI, 15.
(6) Ioann. III, 5; VI, 48-59; XX, 22 seq.; cf. Matth. XVIII, 18; etc.
(7) Matth. XIII.
(8) Cf. Matth. XVI, 18.
(9) Ioann. X, 16.
(10) Ioann. XXI, 15-17.
(11) Matth. XXVIII, 19.
(12) Matth. XXVIII, 20.
(13) Matth. XVI, 18.
(14) Ioann. XVII, 21; X, 16.
(15) Ioann. XVI, 13.
(16) Act. X, 41.
(17) Marc. XVI, 16.
(18) II Ioann. 10.
(19) Cf. I Tim. II, 5.
(20) De cath. Ecclesiae unitate, 6.
(21) Ibidem.
(22) I Cor. XII, 12.
(23) Eph. IV, 16.
(24) Cf. Eph. V, 30; I, 22.
(25) Conc. Lateran. IV, c. 5.
(26) Divin. Instit. IV, 30. 11-12.
(27) S. Cypr. Ep. 48. ad Cornelium, 3.
(28) I Tim. III, 15.
(29) I Tim. II, 4.
(30) Eph. IV, 3.
© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMIV, Kraków 2004
18 sty 2010
Modlitwa do Najświętszej Maryi Panny o nawrócenie heretyków
Virgo potens, quae cunctas haereses sola interemisti in universo mundo, orbem christianum a laqueis diaboli libera et respice ad animas diabolica fraude deceptas, ut omni heretica pravitate deposita, errantium corda respiscant et ad veritatis catholicae redeant unitatem, te intercedente ad Dominum nostrum Jesum Christum Filium tuum, qui vivit et regnat cum Deo Patre in unitate Spiritus Sancti Deus per omnia saecula saeculorum. Amen.
Panno przemożna, która wyniszczyłaś wszystkie herezje całego świata, wyzwól świat chrześcijański z sideł szatańskich i wejrzyj łaskawie na dusze, zdradą szatańską zwiedzione, aby porzuciwszy wszelką przewrotność heretycką serca błądzących upamiętały się i do jedności prawdy katolickiej wróciły, za Twoim wstawieniem się do Pana naszego Jezusa Chrystusa Syna Bożego, który z Bogiem Ojcem żyje i króluje w jedności Ducha Świętego Bóg po wszystkie wieki wieków. Amen.
Odpust (Racc. 113):100 dni raz na dzień za odmówienie tej modlitwy z sercem skruszonym i nabożnie. (Leon XIII. Reskr. Św. Kongr. Odp. d. 19 grudnia 1885).
Cyt. za: Odpusty. Podręcznik dla duchowieństwa i wiernych. Opracował na podstawie niemieckiego dzieła Księdza Fr. Beringera SI Ks. Augustyn Arndt SI. To wydanie szczególnie zatwierdzone zostało przez Św. Kongregację Odpustów. Kraków 1890, ss. 236-237. (Tytuł oryginalny: Modlitwa o nawrócenie heretyków).
Wyznanie Sołowjowa przesłane Leonowi XIII w 1896
"Ja, członek prawdziwego i wielce poważanego Greko-Rosyjskiego Prawosławnego Kościoła Wschodniego, uznaję za najwyższego sędziego w sprawach religii tego, którego jako takiego uznawali św. Ireneusz, św. Dionizy Wielki, św. Atanazy, św. Jan Chryzostom, św. Cyryl, św Flawian, a mianowicie św. Piotra Apostoła, który żyje w swoich Następcach."Władimir Siergiejewicz Sołowjow,(ur. 16 stycznia 1853 w Moskwie, zm. 31 lipca 1900 tamże) − najwybitniejszy rosyjski myśliciel prawosławny XIX wieku i jeden z czołowych poetów [1] , słowianofil i mesjanista, nazywany "filozofem wiecznej kobiecości". Herold współczesnego ekumenizmu.
Tło historyczne:
W 1894 Leon XIII w Liście Apostolskim "Paraclara gratulationis" pisze o chrześcijanach wschodnich nie będących w jedności z Kościołem katolickim: "Jak może doskonała miłość połączyć serca, jeśli wiara nie wniosła jedności umysłów?...Oni nie mogą spodziewać się nawet posiadania w pełni czystości wiary w Jezusa Chrystusa, jeżeli odrzucają jej prawowity autorytet nauczycielski powierzony Piotrowi i jego Następcom". Rok później patriarcha Konstantynopola Anthimos VII oświadcza: "twierdzenia Leona XIII, że przed okresem Wielkiego Focjusza zarówno wschód jak i Zachód jednogłośnie i bez sprzeciwu były poddane Rzymskiemu Kapłanowi jako prawowitemu następcy Apostoła Piotra jest wyraźnie błędem."
Subskrybuj:
Posty (Atom)





