26 gru 2017

Dzienniczek świat Faustyny o ostatecznej pokucie dla konających

1698 Często towarzyszę  duszom  konającym i wypraszam  im  ufność  w miłosierdzie Boże, i błagam  Boga o wielkość  łaski Bożej, która zawsze zwycięża. Miłosierdzie Boże dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na zewnątrz jakoby było wszystko stracone, lecz tak nie jest; dusza, oświecona promieniem  silnej  łaski  Bożej ostatecznej, zwraca się  do Boga w ostatnim momencie z taką  siłą  miłości,  że w jednej chwili otrzymuje od Boga [przebaczenie] i win, kar, a na zewnątrz nie daje nam  żadnego znaku ani  żalu, ani skruchy, ponieważ  już  na  zewnętrzne rzeczy oni nie reagują. O jak, niezbadane jest miłosierdzie Boże. Ale,  o zgrozo — są  też  dusze, które dobrowolnie i świadomie tę  łaskę  odrzucają  i nią  gardzą. Chociaż  już  w samym skonaniu, Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny wewnętrzny,  że jeżeli dusza chce, ma  możność  wrócić  do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość  tak wielka,  że  świadomie wybierają  piekło; udaremnią  wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za nimi  do Boga zanoszą, i nawet same  wysiłki Boże...