24 lip 2016

Najbardziej nieprawdopodobna przypowieść.

Na miano przypowieści, której akcja najbardziej rozmija się z realnym życiem zasługuje ta  „O marnotrawnym synu”. Postaram się ją „opowiedzieć” tak jakby wyglądała ta historia w naszej codzienności.
Młodszy Syn po raz kolejny domaga się swoich udziałów w rodzinnym interesie. Kłótnia coraz bardziej się wzmaga, padają wyzwiska, oskarżenia aż w końcu rozzłoszczeni rozmówcy wyrzekający się siebie nawzajem rozchodzą się życząc sobie wspólnego „nie do zobaczenia”.
Młodszy bierze pieniądze i akcja toczy się dalej jak to podaje Ewangelista.
Syn postanawia pomówić z Ojcem, który traktuje go surowo. Padają sakramentalne „a nie mówiłem” oraz „jak ci tak dobrze było na wolności to idź dalej paść świnie”. Jednak ojcowska miłość zwycięża i Ojciec przebacza Młodemu, który już od tej pory, aż po kres dni Ojca będzie słuchał wypominek i utwierdzał się w skrytej niechęci do rodzinnego domu.

Po jakimś czasie nawet da Młodemu urządzić zabawę na swój koszt, co z kolei rozsierdzi Starszego Brata. Ale Ojciec szybko nauczy go, kto tu rządzi: „to moje pieniądze i mogę z nimi robić co chcę”